sobota, 20 listopada 2021

Zamek w Tucznie

Zamek Wedel Tuczyńskich nie jest może mocno zabytkowy, bo został prawie od podstaw zrekonstruowany w latach 60-siątych i 70-siątych XX wieku. Można więc powiedzieć, że zbudowali go robotnicy PRL-owscy  wraz ze stropami, stolarką,  instalacją elektryczną, wodociągową i kanalizacyjną.

 





 

Interesująca jest jednak historia miejscowości i gałęzi brandenburskiego rodu Wedlów, która osiadła w Tucznie. Początkowo była w tym miejscu niewielka pomorska osada rybacka, którą na początku XII wieku zajął Bolesław Krzywousty podczas swoich wypraw na Pomorze. Doceniając jej obronne położenie kazał wznieść niewielki drewniany gródek na wzgórzu między jeziorami, być może w miejscu, w którym dzisiaj stoi zamek. Prawdopodobnie obsadził go też polską załogą. 

 


 

Po śmierci księcia, który trzymał Polskę w całości zaczęły powstawać coraz mniejsze i słabsze ksiąstewka. Przez 150 lat jeden z rodów brandenburskich zajął klin ziem na północ od Warty i Noteci tworząc tam Nową Marchię.

 


 

Ziemie te należały formalnie do Polski ale były słabo zaludnione i były położone na granicy wpływów władzy Poznania i księstwa zachodnio pomorskiego, które w czasach Krzywoustego było polskim lennem. Ułatwiło to Brandenburczykom ich zajmowanie za pomocą pieniędzy, podstępu, a czasami oręża. Przez cały ten okres Tuczno podlegało pod władzę Poznania, a gdy Brandenburczycy do niego doszli pod koniec XIII wieku niejaki Hasso von Wedel wykupił całą osadę od władającego Poznaniem Przemysła II, który zapewne ewakuował polską załogę gródka. Wedlowie zbudowali w Tucznie potężną warownię i chociaż początkowo byli wierni Nowej Marchii to w drugiej połowie XIV wieku bywało różnie i często zmienili sojuszników. Raz trzymali z Brandenburgią przeciw krzyżakom, kiedy indziej ruszali z krzyżakami na Polskę znowu już zjednoczoną, a czasami sprzymierzali się z polskim królem. W pierwszej połowie XV wieku Wedlowie z Tuczna ostatecznie zerwali z Brandenburgią i innymi gałęziami rodu Wedlów, przyłączyli Tuczno do Polski i zmienili nazwisko na Tuczyńskich de Wedel. W XVI wieku nie potrzebowali już twierdzy, więc przebudowali zamek na rezydencję. Z dokumentów wynika, że w czasach Wedlów Tuczno było sporym miasteczkiem, dzisiaj pozostał po nim kościół.

 




 

 

Zdjęcia E. K.

 

niedziela, 7 listopada 2021

Cerkiew odzyskana

Grekokatolicka XVIII wieczna cerkiew św. Michała Archanioła w Smolniku pełniła przez pewien czas rolę stodoły, aż końcu przejęła ją parafia rzymsko – katolicka przerabiając wnętrze zgodnie ze swoim obrządkiem. Ze względu na zewnętrzny wygląd, który jest jest bardzo oryginalny i został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

 


 





Smolnik znalazł się w granicach Polski w 1951 roku w wyniku tak zwanej regulacji granic między PRL i ZSRR, które było w istocie kradzieżą na wielką skalę jakich towarzysz Stalin dopuszczał się nagminnie. W wyniku tego „machniom” PRL dostała kawałek bezludnego ugoru, pobawionego nawet porządnych dróg, a ZARR zagarnął obszar prawie czterech gmin województwa lubelskiego. Obszar ten był dobrze zagospodarowany, gęsto zabudowany i wyposażony w linię kolejową, najistotniejszy  jednak był fakt, że właśnie zostały pod nim wykryte złoża węgla kamiennego takiej wielkości, jak te na Górnym Śląsku.

 


 

Nikt nie śmiał przeciwstawić się Stalinowi, a jedyne media jakie w PRL-u funkcjonowały przedstawiły sprawę w ten sposób, że wymiana odbyła się z inicjatywy naszego rządu, którego calem było zbudowanie zapory na Sanie.








 

 

Zdjęcia E. K.

 

środa, 16 czerwca 2021

Kanał Koryncki

Sądzę, że nie tylko na mnie Kanał Koryncki wywarł duże wrażenie. Ma zaledwie 6 kilometrów długości i jest idealnie prosty. Nie to jednak stanowi o jego wyjątkowości i sprawia, że za wszelką cenę chciałbym nim przepłynąć i go dokładnie obejrzeć. Niezwykłe jest to, że od powierzchni wody w tym kanale do powierzchni gruntu gdzie są szosy i jeżdżą samochody są na prawie całej jego długości około 70 metrowe ściany z litej skały. Kanał stanowi wąską szczelinę i z jego dna niebo wygląda jak wąski pasek błękitu.


 


Chociaż sam kanał nie jest wcale stary idea jego zbudowania narodziła się na długo przed nastaniem naszej ery. Silnie działał na wyobraźnię ówczesnych ludzi fakt, że 6 kilometrowy kanał skróciłby o kilkaset kilometrów drogę wiodącą dookoła Peloponezu. Kilkaset kilometrów to było bardzo dużo w czasach gdy świat jeszcze „był mały” i obejmował tylko basen Morza Śródziemnego. Zwłaszcza, że odległości trzeba było pokonywać w prymitywnych statkach wiosłowych lub żaglowych, a kaprysy pogody mogły zmienić kilkudniową podróż w tygodnie tułaczki. Jednak przy ówczesnym stanie technologii wysoka lita skała stanowiła zaporę nie do pokonania. Rzymianie zamiast kanału zbudowali w tym miejscu drogę, którą transportowali statki i ich ładunki.

 


Ostatecznie Kanał Koryncki został zbudowany dopiero pod koniec XIX wieku dzięki rozwojowi technologii górniczych i zastosowaniu wynalazku Alfreda Nobla – dynamitu. Dzisiaj jest on już za wąski dla współczesnych statków i nie ma żadnego znaczenia gospodarczego. Świat „zrobił się” wielki w stosunku do Morza Śródziemnego, a odległość kilkuset kilometrów nie ma już takiego znaczenia jak kiedyś. Kanał stał się atrakcją turystyczną i pływają nim głównie statki pasażerskie 

 

 

środa, 22 lipca 2020

Gry Stalina


Przypominały igranie z ogniem, a fakt że mimo wszystko odnosił sukcesy nie wynikał wcale z jego mądrości i dalekowzroczności ale raczej z pełnego  dziwnych i nieoczekiwanych zwrotów w postępowaniu jego politycznych partnerów. Zarówno Hitler jak i zachodni alianci postępowali nieracjonalnie i niezrozumiale dając Stalinowi prezenty i to właściwie oni byli twórcami jego potęgi.

Weźmy na przykład sprawę pomocy dla Sowietów, miliony ton materiałów wojennych od sierpnia 1941 roku alianci zaczęli wysyłać pociągami przez Iran i statkami do Murmańska i Archangielska w Zatoce Kolskiej. Korzystając z tej pomocy Sowieci 1944 roku spacyfikowali Finlandię i dopiero po udanym desancie aliantów w Normandii, Stalin przerzucił wszystkie siły do Europy wschodniej, żeby zdobyć „wyzwolić” jak najwięcej przed aliantami.

Konwoje statków z pomocą cały czas pływały, nawet wtedy gdy Sowieci „wyzwolili” Polskę i całe Bałkany. Nawet wtedy, gdy Stalin zdobył Wiedeń, a jego armie stanęły nad Łabą z lufami skierowanymi na aliantów pod koniec kwietnia 1945 roku. Mniej więcej w tym czasie do Zatoki Kolskiej dotarł przedostatni konwój z pomocą dla Sowietów chociaż wszyscy już wtedy mówili o trzeciej wojnie, a jeszcze później 20 maja 1945 roku dotarł do Sowietów jeszcze jeden konwój z pomocą. Gdyby więc III wojna naprawdę wybuchła Stalin walczyłby z aliantami korzystając z amerykańskiego sprzętu.



Termin rozpoczęcia inwazji III Rzeszy na  Rosję Radziecką w czerwcu 1941 roku był może zaskoczeniem, chociaż to że atak nastąpi nie był dla nikogo tajemnicą. Po przyłączeniu się do państw osi Japonii – odwiecznego wroga Sowietów we wrześniu 1940 roku w grudniu tego samego roku Stalin zażądał od Hitlera kontroli nad cieśniną Bosfor, całej Bułgarii i kontroli nad cieśniną między Bałtykiem, a Morzem Północnym. Te roszczenia przesądziły o wybuchu wojny, który był już tylko kwestią czasu.
Być może Stalin liczył na wartość bojową swojej armii, która jednak nie była jednolitą zintegrowaną siłą, składała się z przedstawicieli różnych narodów przymusowo wcielonych do wojska. Ich posłuszeństwo było wymuszone przez NKWD i raczej nie nadawali się oni do walki. Masowo poddawali się Niemcom, zwłaszcza te oddziały składające się z chłopów, którzy byli przekonani, że nie może ich spotkać nic gorszego od stalinizmu. Podobne zdanie miała cała ludność Białorusi i Ukrainy, na której Stalin zagłodził miliony chłopów podczas przymusowej kolektywizacji rolnictwa. Nie kochali oni Stalina i jego terroru, a żołnierzy Wermachtu witali jak wyzwolicieli, kwiatami.

Hitler mógł zakończyć wojnę zwycięsko potraktować Białorusinów i Ukraińców  jak sojuszników, zwrócić ziemię chłopom, a z jeńców natychmiast sformować oddziały pomocnicze. Hitler jednak realizował swoją rasistowską politykę, dzięki której doszedł do władzy. Pragmatyzm musiał ustąpić przed ideologią, podział na ludzi i podludzi sprawił, że nie tylko nie oddał ziemi chłopom,  ale stosował terror wobec ludności cywilnej, a jeńców zamknął za drutem kolczastym i zagłodził na śmierć. Tak właśnie Hitler zrobił Stalinowi prezent konsolidując większość podbitych przez Stalina narodów do walki z Niemcami.